23 lis 2016

CO CIĘ JESZCZE POWSTRZYMUJE?


Przed zmianą? Przed dokonaniem rewolucji w życiu? Przed zrobieniem czegoś, o czym zawsze marzyłeś/aś? Przed życiem "po swojemu"? Przed osiągnięciem "nieosiągalnego"?

Wewnętrzny krytyk.
Znasz to? Nareszcie nadarzyła się prawdziwa okazja, aby zmienić coś w swoim życiu. I właśnie wtedy ten paskudny sublokator daje ci o sobie znać. Wrednie podszeptuje "to się nie uda", "to nie może się udać", "to nie ma prawa się udać" a już "w szczególności tobie", "no wiesz...  komu, jak komu ale tobie?!!", "przecież nic ci się jeszcze do tej pory w życiu nie udało", "tak, jesteś beznadziejny/a"... itp.,
Po chwili twój zapał zaczyna maleć... aż wreszcie zupełnie znika. Przecież wewnętrzny krytyk ma rację, prawda? Jesteś do kitu. Innym się udaje ale nigdy tobie. Tak myślisz? To muszę cię rozczarować - masz takie same szanse na sukces, jak inni! Masz pomysł? GO FOR IT!

Dobre rady. 
Babci Hani, cioci Zeni, wujka Jurka, sąsiadki z "dołu" i całej rzeszy innych osób (często zresztą wcale niepytanych o zadanie). "Ja bym na twoim miejscu nie ryzykował", "ja bym się zastanowił", "wiesz, takie rzeczy udają się tylko w filmach" i inne bla bla bla. Oczywiście, pewnie niektóre rady wymagają rozważenia i przeanalizowania. Jeśli zamierzasz podjąć ważną, życiową decyzję to pytaj, podpytuj i radź się... ale w mądry sposób. To znaczy jak? Jeśli potrzebujesz rady "życiowej" to oczywiście rodzice, rodzeństwo czy przyjaciele będą odpowiedni do zasięgnięcia opinii... ale jeśli chodzi np. o pomysł na biznes, to szukaj ludzi, którzy maja w tym temacie jakieś doświadczenie. Jeśli masz pomysł, to unikaj ludzi chętnie podcinających innym skrzydła. Szukaj wsparcia wśród osób, które wskażą słabe strony twojego planu ale tylko po to, aby ustrzec cię przed błędami, które mogą sporo kosztować. 

Strach.
Podobno tylko głupcy się nie boją. Więc jeśli czujesz strach to... gratuluję! Strach może nas powstrzymywać przed działaniem ale... można też sobie z nim poradzić. Wystarczy  wziąć oddech, spojrzeć mu głęboko w oczy i przez chwilę się zastanowić skąd do nas przywędrował. Jeśli to nasz wewnętrzny strach, to na pewno całkiem nieźle potrafimy go oswoić. Jak wtedy, gdy pierwszy raz wsiedliśmy na rower, czy spróbowaliśmy przepłynąć kilka metrów. Jeśli to ktoś nas nastraszył, to zastanówmy się nad intencjami tej osoby. Często swojego stracha próbują nam "sprzedać" osoby z brzydkim wnętrzem. Sami boją się zmian więc robią wszystko żeby utrzymać status quo w swoim otoczeniu (ja nie mam ochoty się rozwijać więc inni też niech nie próbują, jeszcze im się uda i będzie im lepiej niż mnie?).

Wstyd.
Bo co sobie inni pomyślą? Bo może będą się ze mnie wyśmiewać? Bo będą mnie obgadywać? Bo....
To ich problem, nie twój. I tak właściwie to, co cię to obchodzi?  Po co się zadręczać? Zawsze się znajdzie ktoś, komu nie spodoba się nasz wygląd, ubiór, czy sposób na życie. Pytanie tylko, czy to "nie podoba się" nie jest tylko podszyte zazdrością i  zwykłą zawiścią. Niestety nie masz na to wpływu więc... OLEJ TO!

Podążaj za swoimi marzeniami. Masz tylko jedno życie i to twoja sprawa jak je przeżyjesz.
Mi sporo czasu zajęło uporanie się  z wewnętrznym krytykiem, z dobrymi radami, strachem czy wstydem. Zawsze chciałam, żeby o mnie mówiono dobrze. Żeby ludzie ze mnie nie szydzili, nie wyśmiewali. Przez to mocno zawęziłam swoją strefę komfortu. Bałam się iść naprzód. Dzisiaj próbuję to zmienić. Zaczynam żyć pełnią życia i przeżywać je w taki sposób, by kiedyś nie żałować, że nie spróbowałam czegoś zmienić. Wy też możecie! Trzymam za was kciuki!

3 komentarze:

  1. Jak bardzo optymistycznie napisane:) Przekonania też blokują podjęcie działań i brak podjętej decyzji do końca:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie problemy tkwią tylko w naszej głowie :) Jeśli my sobie z nimi nie poradzimy, to kto?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, a co tak dawno nie było wpisów ?:)

    OdpowiedzUsuń