11 lis 2016

JAKIE PRZEKONANIA NA TEMAT PIENIĘDZY WYNIEŚLIŚCIE Z DOMU?


Że trzeba na nie ciężko zapracować? A może, że leżą na ziemi? Że szczęście nie dają? Przysparzają trosk? Że nie wypada się o nie upominać? Że nie są w życiu najważniejsze? Że jeszcze nikt sobie za nie szczęścia nie kupił? Że są brudne? Że śmierdzą? Że to wstyd o nie prosić?

Rodzice mi wpoili wiele negatywnych opinii dotyczących pieniędzy. W domu bywało różnie. Raz lepiej, raz gorzej. Ot, taka typowa średnia klasa. A mogło być lepiej. Naprawdę. Myślę, że kluczową rolę odegrały tutaj niestety przekonania moich rodziców. Pieniądze nie były dla nich ważne. Wydawali prawie wszystko, co zarobili. Pożyczali innym ludziom i często pieniądze nie były im zwracane. Pieniądze były dla nich "brudne". Myślę, że dlatego właśnie się ich "nie trzymały". Dlatego, ja staram się nie powielać tych negatywnych wzorców. Do pieniędzy podchodzę bez zbędnych emocji. Są dla mnie po prostu środkiem płatniczym. Czymś, co w sklepie wymieniam za określony towar, za co mogę nabyć usługę.


Jednak, wcale jeszcze nie tak dawno, pieniądze kojarzyły mi się bardzo negatywnie. Nie przywiązywałam do nich wagi. Nie potrafiłam się o nie upomnieć. Doskonale pamiętam, gdy koleżanka pożyczyła mi na chwilę (dosłownie na chwilę!!, bo oddałam jej całą sumę po 15 minutach) 10 zł. Kilkanaście razy strofowała mnie "tylko pamiętaj żeby oddać". Poczułam się trochę głupio bo... po pierwsze nie zdarzyło mi się komuś nie oddać pożyczonej kwoty, po drugie ta sama koleżanka pożyczyła ode mnie wcześniej taką samą kwotę i... nie oddała. Niestety, przekonana o tym, że o pieniądze "nieładnie" jest się upominać o długu nawet nie pisnęłam. Zwolniłam się na chwilę z pracy, popędziłam do bankomatu, oddałam jej całą należność i... kiedy innym razem, chciała za coś, za mnie, założyć to jej serdecznie podziękowałam.

Dzisiaj, nie byłabym już tak nieśmiała w "upominaniu się o swoje".  O zwrot należnej mi kwoty, poprosiłabym już dużo wcześniej. Cała ta sytuacja stała się dla mnie cenną lekcją. Teraz wiem, że nie można swoich pieniędzy rozdawać "na prawo i lewo". Ludzie dbają o każdy swój grosz. I mają do tego prawo.

Szanuję swoje pieniądze bo wiem, że niełatwo się je zarabia. Pracuję nad tym, aby wydawać je rozsądniej ( akcja 365 dni zaciskania pasa). Chociaż czasem zdarzają mi się drobne 'potknięcia"... to wierzę, że ostatecznie uda mi się osiągnąć zupełną niezależność finansową.

A  czym pieniądze są dla Was?

2 komentarze:

  1. Na szczęście, ja od rodziców otrzymałam świetne podejście i umiejętność oszczędzania! A wspominałam już o książce 'bogaty biedny ojciec'?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę:). Książkę czytałam i to już nawet kilka razy. Wracam do niej zawsze, gdy zaczynam zbaczać, z obranego przez siebie toru w kierunku powiększenia swoich oszczędności:)

    OdpowiedzUsuń